FUNDACJA | 2000-2010
Kolekcja Fundacji Sztuki Polskiej ING to niezwykły raport o stanie polskiej sztuki współczesnej. Składa się na nią 117 obiektow, które zajmują łącznie powierzchnię blisko 150 metrow kwadratowych. Dzieła zlokalizowane w kilku różnych budynkach w Warszawie i Katowicach stworzyło 56 artystow. Średnia wieku tworców, których prace trafiają do zbiorów, systematycznie spada, rośnie natomiast liczba dzieł „bez tytułu” oraz odsetek prac kobiet.
Tegoroczny jubileusz Fundacji skłania do podsumowań, ale też powrotu do historii – choć nieodległej, to jednak nieopisanej. Początki inicjatywy dokumentują materiały archiwalne przechowywane w siedzibie Fundacji. 14 marca 2000 roku przed warszawskim notariuszem stawiło się pięciu przedstawicieli spółek ING działających w Polsce; aktem notarialnym ustanowili oni Fundację Sztuki Polskiej ING.
1 września 2000 roku Fundacja została zarejestrowana przez Sąd Rejonowy dla miasta stołecznego Warszawy, wtedy też w życie wszedł statut i Fundacja rozpoczęła swoją działalność. Tworzona przez nią kolekcja miała dołączyć do światowych zbiorów ING, które gromadzone były już od wielu lat m.in. w Holandii, Belgii, Meksyku i Wielkiej Brytanii, wpisując się w światowy program mecenatu korporacji. |Trzeba zaznaczyć, że idea stymulowania polskiego obiegu sztuki kiełkowała na długo, zanim doszło do podpisania oficjalnych dokumentów. W 1998 roku Zachęta Narodowa Galeria Sztuki zorganizowała wystawę międzynarodowej awangardowej grupy artystycznej Cobra, jej kuratorką była Aneta Prasał-Wiśniewska. Grupa ING zaangażowała się w przedsięwzięcie jako sponsor tego wydarzenia.
– Zbiegło się to w czasie z przeprowadzką spółek do budynku Holland Park, w którym brakowało wystroju. ING Lease Polska zakupiła wtedy kilka obrazów do udekorowania siedziby – wspomina Krzysztof Bielecki, jeden z długoletnich członków Rady Fundacji, do 2009 roku prezes spółki ING Lease (Polska). Pierwsze zakupy, za którymi nie stała jeszcze Fundacja, poczyniono w porozumieniu z Anetą Prasał-Wiśniewską. Był to trzy „Notatki o sztuce” oraz pięć prac z cyklu „Dzienniki” Włodzimierza Pawlaka, obraz i gwasze Stefana Gierowskiego, płótno Stanisława Fijałkowskiego „Dla Walerii”, obrazy Zbigniewa Makowskiego, Jerzego Nowosielskiego oraz Tomasza Tatarczyka. Te dzieła na mocy umowy darowizny z 2002 roku weszły w skład kolekcji Fundacji. Aneta Prasał-Wiśniewska do dziś z uśmiechem wspomina te pionierskie czasy.
Stefan Gierowski, Bez tytułu, akwarele na papierze, 1995, 1994, 1993 (fot. Jan Smaga)
– Dobrze pamiętam nasze nocne wyprawy pod Warszawę do Włodzimierza Pawlaka, wizyty w pracowniach Tomasza Ciecierskiego, Zbigniewa Makowskiego. Rynek galerii nie był jeszcze rozwinięty, więc wiele prac kupowaliśmy bezpośrednio od artystów – komentuje. Budowa misji Fundacji rozpoczęła się w ścisłym gronie pasjonatów. – Spotykaliśmy się zazwyczaj w niewielkim składzie: Beata Kruczek, Eugene Houx i ja – opowiada Aneta Prasał-Wiśniewska. – Często u któregoś z nas w domu. Eugene gotował, a my z Beatą rozkładałyśmy katalogi artystów. Eugene jako Holender miał duże zrozumienie dla sztuki abstrakcyjnej, Beata wolała sztukę figuratywną. Wspólnie oglądaliśmy i dyskutowaliśmy godzinami, co należy kupić z myślą o zawiązującej się kolekcji. Z czasem zaczął klarować się pomysł na utworzenie specjalnej instytucji – fundacji, która zajęłaby się tworzeniem kolekcji.
Krzysztof Bielecki wspomina: – Oczywiste było, że ING Lease (Polska) nie jest podmiotem, który powinien się zajmować kupowaniem dzieł sztuki. Postanowiliśmy zorganizować fundację i rozpocząć tworzenie kolekcji na wzór tej, którą ING prowadzi w Holandii. – Rozmawiając o społecznym aspekcie fundacji, doszliśmy do wniosku, że warto połączyć „dekoracyjno-kolekcjonerski” cel fundacji z działalnością wspierającą rozwój sztuki w Polsce. I tak doszliśmy do celów Fundacji Sztuki Polskiej ING, to jest wspierania rozwoju młodych i obiecujących artystów. Potem uściśliliśmy, że cele Fundacji realizujemy poprzez zakup dzieł sztuki tychże artystów. Założycielami Fundacji były wszystkie podmioty ING istniejące wtedy w Polsce. Budżet Fundacji składał się wyłącznie z dotacji członków grupy ING. Wierzyliśmy, że poprzez stworzenie wartościowej kolekcji będziemy mogli wspierać obiecujących artystów, kupując ich obrazy i umieszczając je w znakomitym towarzystwie.

Rafał Bujnowski, Graboszyce, olej na płótnie, 2002 (fot. Jan Smaga)
Podczas tworzenia zrębów programowych kolekcji podjęto decyzję, że do zbiorow trafiać będą wyłącznie prace artystow żyjących, powstałe po roku 1990. To umowny przedział, związany m.in. z pojawieniem się Grupy ING w Polsce właśnie na początku lat 90. Dzięki tak ustalonej cezurze, niekiedy uwierającej, kolekcja z biegiem lat nabrała indywidualnego charakteru.
Profil kolekcji został nakreślony w statucie Fundacji – jej celem stała się promocja sztuki polskiej, a w szczególności młodych twórców. Aneta Prasał-Wiśniewska zadbała o to, aby punktem wyjścia dla zbiorów stały się dzieła artystów, których uznaje się za klasyków sztuki polskiej, a którzy byliby mistrzami dla młodszych pokoleń. Taki status w kolekcji mają dzieła Stefana Gierowskiego, Jerzego Nowosielskiego, Zbigniewa Makowskiego i Stanisława Fijałkowskiego, które wskazały kilka różnych kierunków rozwoju kolekcji. Z czasem w zbiorach zaczęły pojawiać się prace przedstawicieli średniego pokolenia, zaczęło przybywać artystów reprezentujących młodsze generacje. Dziś widać, że kolekcja w ramach swojego rozwoju staje się diagnozą, raportem o stanie współczesnej polskiej sztuki.
W kolekcji znalazły się prace najwybitniejszych członków krakowskiej grupy Ładnie. Jako pierwsze do kolekcji trafiły prace współtworzącego kolektyw Wilhelma Sasnala. – Transakcja odbyła się na rogu Alej Jerozolimskich i ulicy Kruczej. Dwa obrazy młodego malarza z Tarnowa zapakowane w folię bąbelkową wrzuciłam po prostu do bagażnika samochodu wspomina Aneta Prasał-Wiśniewska. W 2005 roku w kolekcji pojawiły się prace Rafała Bujnowskiego, a rok później Marcina Maciejowskiego. Rok 2005 był zresztą wyjątkowy – do zbiorów, obok „Graboszyc” Bujnowskiego, trafił m.in. obraz Pauliny Ołowskiej, cykl „Oko malarza” Grzegorza Sztwiertni oraz „Klara, krzycząca” i „Pico, krzyczący” Marty Deskur. Od tamtego momentu można obserwować wyraźną tendencję do odmładzania kolekcji. W 2008 roku do rozpoczęło się pozyskiwanie do zbiorów dzieł artystow niespełna trzydziestoletnich; zakupiony został tryptyk Anny Okrasko, a także obrazy Pawła Śliwińskiego i Tymka Borowskiego, studiujących wówczas jeszcze w pracowni Leona Tarasewicza. Byliśmy bardzo szczęśliwi, gdy trafiły do nas dwa płótna Jakuba Juliana Ziołkowskiego. Podążając tropem młodej sztuki surrealistycznej, Fundacja pozyskała do kolekcji także duży obraz Tomka Kowalskiego. Harmonijny rozwój kolekcji zapewniają konsekwentnie pozyskiwane prace artystów nieco starszych, o dobrze ugruntowanej pozycji – w ciągu ostatnich lat zbiory Fundacji wzbogaciły się o dzieła takich tworcow, jak: Maurycy Gomulicki, Jadwiga Sawicka, Paweł Jarodzki, Jarosław Fliciński.

Wilhelm Sasnal, Bez tytułu (Księżyc), olej na płótnie, 1999 (fot. Jan Smaga)
W ciągu dziesięciu lat istnienia kolekcja dojrzała; z roku na rok snuje coraz więcej wątkow, tematow i tropow. Jej ciągły rozwój daje przyzwolenie do podejmowania nowych wyzwań. Początkowo w zbiorach Fundacji znajdowały się przede wszystkim prace malarskie, stopniowo zaczęły pojawiać się dzieła powstałe w innych technikach: fotografie, instalacje przestrzenne, wreszcie, w roku 2009 – wideo. Otworzenie się kolekcji na nowe media jest przełomową decyzją. Filmy Oskara Dawickiego, Wojtka Bąkowskiego i Normana Lety zapowiadają następne dekady budowania kolekcji gotowej na przyjęcie artystów wykorzystujących nietypowe, awangardowe strategie.
Kolekcja budowana była zawsze powoli i z namysłem. Możliwe, że 117 prac zakupionych przez dziesięć lat to nie jest imponujący liczbowo wynik. Władze Fundacji wolały jednak kłaść nacisk na wysoką jakość prac i wytwarzanie wokół nich pola wiedzy. – Kolekcja nie jest duża – mówiła w 2001 roku w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Ewa Łuniewska, zasiadająca wówczas w Zarządzie – ale zależy nam bardzo, żeby nie znalazły się w niej przypadkowe obiekty, dlatego ogromną wagę przywiązujemy do starannej selekcji zarówno autorów, jak i poszczególnych dzieł. Z uwagi na jakość budowanej kolekcji Zarząd Fundacji zawsze wspołpracował z najwyższej klasy partnerami merytorycznymi. Od początku swojej działalności Fundacja pozostawała w bliskim kontakcie z warszawską Zachętą. Kiedy Aneta Prasał-Wiśniewska zakończyła współpracę z Fundacją i wyjechała z Polski, władze związały się stałą umową o współpracy z Zachętą Narodową Galerią Sztuki. Od tamtego momentu instytucje wspierają się wzajemnie: Zachęta wspiera Fundację wiedzą i doświadczeniem, a Fundacja przekazuje darowizny, które są przeznaczane na zakup konkretnych dzieł sztuki do kolekcji stałej Narodowej Galerii Sztuki. Od 2004 roku merytorycznym opiekunem fundacji jest Hanna Wróblewska – obecnie zastępca dyrektora Zachęty – która nieustannie czuwa nad jakością kolekcji, rozważnie rozwiewa wszelkie wątpliwości Zarządu, jakie pojawiają się w trakcie codziennej, często żmudnej, ale w efekcie jakże satysfakcjonującej pracy.
W czasie dziesięciu lat istnienia Fundacji dzieła z kolekcji były wielokrotnie pokazywane. Prace ze zbiorow Fundacji złożyły się na tak ważne i nowatorskie wystawy, jak: „Euro Art. Sztuka XX wieku z europejskich kolekcji bankowych” (2000, Zachęta, kuratorka: Aneta Prasał-Wiśniewska), „Potencjał. Kolekcje sztuki współczesnej dla muzeum...” (2005, Metropolitan, kuratorka: Dorota Monkiewicz), cykl prezentacji wybranych dzieł z kolekcji realizowany w 2008 roku we współpracy z ING Bankiem Śląskim (2008, Zachęta, BWA Wrocław, BWA Bielsko-Biała, Galeria Szyb Wilson). Pokazy organizowano także w budynku Holland Park na placu Trzech Krzyży, gdzie swoje siedziby mają spółki ING. Niektóre z prac były wypożyczane na wystawy zagraniczne – „Wspaniałość siebie IIIB” Zofii Kulik prezentowano na wystawie „Warszawa-Moskwa 1900-2000” w Galerii Zachęta w Warszawie oraz Galerii Trietiakowskiej w Moskwie, „Euro” Zbigniewa Rogalskiego wypożyczano siedem razy na wystawy m.in. w Paryżu, Hadze i Amsterdamie. Obraz Tomka Kowalskiego w ubiegłym roku prezentowany był w ramach wystawy „Serce to samotny myśliwy” organizowanej przez CSW Zamek Ujazdowski w Lille.

po lewej: Włodzimierz Pawlak, Notatki o sztuce, akryl na płótnie, 1998, 1996
po prawej: Zbigniew Rogalski, Euro, olej na płótnie, 2000 (fot. Jan Smaga)
Wyjątkowym wydarzeniem i swoistym eksperymentem galeryjnym okazała się wystawa „Niebieski prawie biały. Gra z kolekcją Fundacji Sztuki Polskiej ING” (2009/10, galeria LETO, kuratorka: Katarzyna Słoboda). Kuratorka podjęła się zbudowania autorskiej koncepcji wystawienniczej na podstawie prac pochodzących z kolekcji ING, wzbogaconych o dzieła artystów, których prace nie znajdują się w zbiorach. Manipulacja kontekstami, zmiana relacji, przesunięcia treści – te wszystkie zabiegi miały za zadanie rozbicie struktury kolekcji. Ostatecznie Katarzyna Słoboda oparła koncepcję wystawy na swobodnej kompozycji kolorystycznej; kluczem uczyniła plastyczne walory eksponowanych prac, świadomie rezygnując z ich treściowej interpretacji. Co ciekawe, w galerii umieszczono kilka projekcji wideo, które odnosiły się do prac malarskich wypożyczonych z kolekcji. Dopełnieniem wystawy było wydawnictwo, które zastąpiło klasyczny katalog wystawy. Niebieska książeczka zaprojektowana przez Honzę Zamojskiego okazała się wystawą w formie publikacji, „podręcznym zbiorem reprodukcji prac ułożonych w jedną z możliwych konfiguracji” – jak określił to sam autor. Realizując wystawę „Niebieski prawie biały...”, Fundacja wkroczyła na nowy teren produkcji wizji kuratorów i artystów. W efekcie zakupiono m.in. dokumentację interwencji artystycznej Mikołaja Moskala, która stanowiła główną oś pokazu, i monotypię Honzy Zamojskiego. Nasze oczekiwania związane z wystawą się spełniły – ekspozycja stała się inspiracją, pokazała możliwe kierunki rozwoju kolekcji i rozszerzania działalności fundacji.
Tworzenie kolekcji sztuki wspołczesnej to fascynująca przygoda. Chodzi nie tylko o sam proces planowania i realizowania zakupow, to przede wszystkim liczne spotkania z fascynującymi ludźmi – kuratorami, krytykami, galerzystami i wreszcie artystami – zawsze ciekawe i niezwykle inspirujące.
Bardzo ważny jest także bezpośredni kontakt z artystami. Nawet jeżeli w zakupie pracy pośredniczy galeria (co jest sytuacją naturalną) zawsze pojawia się potrzeba, aby poznać twórcę. To wizyty w galeriach, pracowniach artystycznych, wielogodzinne dyskusje o sztuce i o tych, którzy ją uprawiają (być może trafniejsze byłoby sformułowanie „pielęgnują”). Nie każde spotkanie od razu wiąże się z decyzją o zakupie dzieła. Zdarza się, że zanim znajdziemy klucz do tego, jak twórczość konkretnej osoby mogłaby zaistnieć w kolekcji, upływa wiele miesięcy. Trudnością jest to, że nie zdarza się wracać do twórców po kolejne prace – raz kupione dzieło staje się jedynym głosem artysty w kolekcji. Prace, które wchodzą do zbiorów, rejestrują więc określony moment drogi twórczej każdego z artystów.
Innym ciekawym doświadczeniem związanym z tworzeniem kolekcji korporacyjnej jest obserwowanie jej „życia codziennego”. To niesamowite, gdy widzi się, jak ludzie niezwiązani ze sztuką reagują na obrazy pojawiające się w przestrzeniach biurowych. Jedne prace się podobają, inne wzbudzają kontrowersje. Dwa płótna Jadwigi Sawickiej specjalnie wybrane zostały tak, aby dotyczyły pracy w biurze, zawieszono je w ogólnie dostępnym miejscu w warszawskiej siedzibie ING Banku na placu Trzech Krzyży. Napisy „Zero przyjemności” i „Pragnienie sukcesu” miały odnosić się do naturalnej huśtawki emocjonalnej, jaką przeżywają pracownicy dużych korporacji, w zależności od dnia tygodnia, czasu dzielącego ich od urlopu, ostatniej pochwały przełożonego czy też porażki zawodowej. Przez pierwsze kilka dni różowe obrazy były żywo komentowane, można było nawet zobaczyć pracowników banku, którzy robili sobie zdjęcia telefonami komórkowymi na tle tego napisu, z którym się akurat identyfikowali.

Jadwiga Sawicka, Pragnienie Sukcesu (2006), Zero Przyjemności (2005), akryl i olej na płótnie
(fot. Jan Smaga)
To, że kolekcja nie jest przechowywana w magazynach, ale jest stale eksponowana w budynkach firm należących do Grupy ING, sprawia, że mimowolnie wtapia się w życie biurowe, staje się jego stałym elementem, naturalnym środowiskiem pracy. Obrazy nie są traktowane z namaszczeniem, z czasem stają się czym zwyczajnym, jak laptop albo szafa na segregatory. Nie ma w tym nic złego. Sztuka najwyższej próby w pełni zintegrowana z życiem codziennym jest fascynującym tematem codziennych obserwacji. Tę symbiozę przestrzeni biurowych i kolekcji sztuki współczesnej pokazują fotografie zrealizowane przez Jana Smagę, które otwierają i zamykają album "Kolekcja Fundacji Sztuki Polskiej ING 2000-2010", wydany z okazji 10-lecia Fundacji.
Magda Kochanowska
Z okazji 10 urodzin fundacji wydany został polsko-angielski album "Kolekcja Fundacji Sztuki Polskiej ING 2000-2010", który prezentuje całą kolekcję Fundacji i sylwetki związanych z nią artystów.

Fundacja jest także współorganizatorem wystawy Jakuba Juliana Ziółkowskiego HOKAINA, 18.IX - 7.XI.2010, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa
